Od 31 lipca 2026 roku w całej Unii Europejskiej obowiązuje dyrektywa o wspólnych zasadach promujących naprawę towarów — w mediach nazywana krótko prawem do naprawy. Nagłówki mówią o końcu ery sprzętu jednorazowego. Zajrzeliśmy do tekstu dyrektywy, żeby sprawdzić, co dokładnie się zmienia, bo dla właściciela laptopa odpowiedź wygląda inaczej, niż sugeruje większość doniesień.
Co dokładnie obejmuje prawo do naprawy
Dyrektywa nie mówi „elektronika" ani „sprzęt AGD". Ma załącznik z zamkniętą listą unijnych rozporządzeń i obowiązek naprawy dotyczy wyłącznie sprzętu objętego tymi rozporządzeniami. Na dziś na liście jest jedenaście pozycji:
- pralki i pralko-suszarki dla gospodarstw domowych
- zmywarki do naczyń
- urządzenia chłodnicze
- wyświetlacze elektroniczne — czyli telewizory i monitory
- sprzęt do spawania
- odkurzacze
- serwery i produkty do przechowywania danych
- telefony komórkowe, telefony bezprzewodowe i komputery typu slate
- suszarki bębnowe
- towary z bateriami do lekkich środków transportu, na przykład hulajnogi i rowery elektryczne
- miejscowe ogrzewacze pomieszczeń, dopisane do listy na początku 2026 roku
Najważniejsze zdanie całej dyrektywy stoi w artykule pierwszym: przepisy o obowiązku naprawy stosuje się wyłącznie do towarów z tej listy i tylko w takim zakresie, w jakim wymogi naprawialności zostały dla nich określone. To nie jest ogólna zasada obejmująca wszystko, co ma wtyczkę.
Dlaczego laptopa i komputera na tej liście nie ma
Komputery mają swoje unijne rozporządzenie — pochodzi z 2013 roku i obejmuje zarówno komputery stacjonarne, jak i przenośne. Problem w tym, że dotyczy ono wyłącznie zużycia energii. Nie ma w nim ani słowa o dostępności części zamiennych, o możliwości demontażu czy o dostępie do informacji serwisowych.
A ponieważ do załącznika dyrektywy trafiły tylko te akty, które określają wymogi naprawialności, rozporządzenie o komputerach się do niego nie zakwalifikowało. Skutek jest prosty: producent laptopa nie ma obowiązku naprawić go na Twoje żądanie po upływie odpowiedzialności sprzedawcy. Nie musi też udostępniać części niezależnym warsztatom ani powstrzymywać się od rozwiązań, które naprawę utrudniają.
To nie jest luka ani przeoczenie — komputery są na liście priorytetów Komisji, a dyrektywa ma wbudowany mechanizm rozszerzania załącznika. Jeśli powstanie rozporządzenie z wymogami naprawialności dla komputerów, laptopy trafią na listę najpóźniej rok po jego publikacji. Na dziś jednak ich tam nie ma.
Monitor tak, matryca w laptopie nie
Tu robi się ciekawie, bo różnica bywa zaskakująca. Wyświetlacze elektroniczne są na liście — więc monitor stojący na biurku jest objęty obowiązkiem naprawy. Ale rozporządzenie o wyświetlaczach wprost wyłącza ze swojego zakresu ekrany, które są podzespołem innego urządzenia objętego osobnymi przepisami. Matryca wbudowana w laptopa należy do komputera, a nie do kategorii wyświetlaczy.
W praktyce: ten sam panel LCD, w monitorze podlega przepisom, a w klapie laptopa już nie. Wymiana matrycy w laptopie pozostaje więc dokładnie tam, gdzie była — w rękach niezależnych serwisów i rynku części zamiennych.

Podobnie działa granica przy tabletach. Objęte są komputery typu slate, czyli klasyczne tablety z ekranem dotykowym, bez fizycznie dołączanej klawiatury, działające na mobilnym systemie. Hybryda dwa w jednym z odpinaną klawiaturą i desktopowym systemem operacyjnym liczy się jako komputer przenośny — a więc jest poza listą.
Co jednak zmienia się dla właściciela laptopa
Byłoby nieuczciwe zakończyć na „laptopów to nie dotyczy", bo jedna zmiana dotyczy ich jak najbardziej. Dyrektywa przy okazji zmienia starsze przepisy o sprzedaży towarów, a te obejmują wszystkie towary konsumpcyjne.
Najważniejszy skutek: jeśli reklamujesz sprzęt u sprzedawcy i w ramach reklamacji zostanie on naprawiony, okres odpowiedzialności sprzedawcy przedłuża się jednorazowo o dwanaście miesięcy. Sprzedawca ma też obowiązek poinformować Cię, że możesz wybierać między naprawą a wymianą, i że wybór naprawy wiąże się z tym przedłużeniem. To realna zachęta, żeby nie iść automatycznie w wymianę.
Dwa zastrzeżenia, o których warto wiedzieć, zanim ktoś zacznie na to liczyć:
Przedłużenie działa tylko dla umów zawartych od 31 lipca 2026 roku. Laptop kupiony w czerwcu tej zasadzie nie podlega.
To dotyczy rękojmi u sprzedawcy, a nie naprawy zleconej w serwisie. Naprawa komercyjna — taka, z jaką przychodzi się do nas — rządzi się umową z serwisem i własnymi warunkami gwarancji na wykonaną usługę. Gdyby ktoś reklamował się hasłem, że naprawa u niego przedłuża ochronę o rok, wprowadzałby w błąd.
Skąd wzięło się „dziesięć lat"
W wielu omówieniach powtarza się, że producent musi zapewnić naprawę przez dziesięć lat. Warto wiedzieć, skąd ta liczba pochodzi, bo w dyrektywie jej nie ma.
Dziesięć lat to parametr z rozporządzenia o pralkach — tyle wynosi tam okres dostępności części zamiennych. Dyrektywa nie ustala własnego terminu; mówi tylko, że obowiązek naprawy trwa tyle, ile wymogi naprawialności dla danej grupy produktów. A te są różne: dla smartfonów i tabletów slate części mają być dostępne przez siedem lat od wprowadzenia do obrotu ostatniej sztuki modelu, dla serwerów i urządzeń do przechowywania danych informacje serwisowe udostępnia się przez około osiem lat. Jedna uniwersalna liczba dla całego prawa do naprawy po prostu nie istnieje.
Polska nie zdążyła z ustawą
Termin wdrożenia dyrektywy do prawa krajowego upłynął 31 lipca 2026 roku. Polska go nie dotrzymała. Projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta, przygotowywany przez UOKiK, przeszedł konsultacje publiczne wiosną tego roku, ale nie został przyjęty przez Radę Ministrów i nie trafił jeszcze do Sejmu.
Co to znaczy w praktyce? Dyrektywa nie działa bezpośrednio w relacjach między prywatnymi podmiotami — konsument nie może na jej podstawie wystąpić z gotowym roszczeniem wobec producenta czy sklepu, dopóki nie ma ustawy. Obowiązuje natomiast zasada, że przepisy krajowe wykłada się zgodnie z celem dyrektywy. Innymi słowy: kierunek zmian jest przesądzony, ale narzędzia jeszcze nie ma. Jeśli ktoś powie Ci dziś w sklepie, że „takie jest nowe unijne prawo", warto sprawdzić, czy powołuje się na konkretny przepis.
Co to zmienia w niezależnym serwisie
Dla warsztatu takiego jak nasz najciekawsze są dwa fragmenty dyrektywy — oba dotyczące sprzętu z listy, a więc telefonów, tabletów, monitorów i serwerów.

Pierwszy zakazuje producentom stosowania rozwiązań umownych, sprzętowych i programowych, które utrudniają naprawę. Wymieniono w nim wprost, że producent nie może utrudniać niezależnym serwisom używania części oryginalnych, używanych, kompatybilnych zamienników oraz części drukowanych w 3D, o ile spełniają wymogi bezpieczeństwa i prawa własności intelektualnej. To pierwszy raz, kiedy unijny przepis tak jednoznacznie staje po stronie niezależnych warsztatów.
Drugi mówi, że producent nie może odmówić naprawy wyłącznie dlatego, że sprzęt naprawiał wcześniej ktoś inny, a klient ma prawo wybrać dowolny serwis. Dyrektywa idzie nawet dalej i wskazuje, że straszenie klientów, iż wcześniejsza naprawa w niezależnym warsztacie uniemożliwia dalszą obsługę, może stanowić nieuczciwą praktykę handlową.
Od 31 lipca 2027 roku ma też ruszyć europejska platforma napraw — wyszukiwarka warsztatów z filtrowaniem po rodzaju sprzętu i lokalizacji. Rejestracja serwisów będzie dobrowolna i bezpłatna.
Co z tego wynika dla Twojego sprzętu
Wniosek jest mniej optymistyczny, niż obiecują nagłówki, ale też bardziej praktyczny. Przy laptopie i komputerze stacjonarnym nic się nie zmieniło. Producent nadal nie musi naprawić sprzętu po gwarancji, nie musi sprzedać części do naprawy płyty głównej ani karty graficznej, i nie musi ułatwiać życia niezależnym warsztatom.
Co oznacza dokładnie tyle, że przy komputerach realną alternatywą dla wyrzucenia sprzętu pozostaje to, co było nią do tej pory — naprawa układowa, wymiana konkretnego podzespołu i rynek części. Przy dzisiejszych cenach pamięci i dysków ta kalkulacja wypada zresztą lepiej niż kiedykolwiek, o czym pisaliśmy szerzej w tekście o tym, czy naprawiać, czy kupować nowy sprzęt.
Jak to wygląda u nas
Zaczynamy od wstępnej diagnozy, która jest bezpłatna. Jeśli na jej podstawie da się ustalić przyczynę usterki, przedstawiamy wycenę — także wtedy, gdy wnioskiem jest, że naprawa się nie opłaca. W bardziej złożonych przypadkach konieczna bywa dodatkowa, płatna diagnostyka; uprzedzamy o tym wcześniej.
Proste naprawy zamykamy zwykle w 1–3 dni robocze. Naprawy układowe — reballing, naprawa płyty głównej czy odzyskiwanie danych — to procesy złożone i trwają 7 dni lub dłużej. Dokładny czas podajemy po diagnozie.
Naprawiamy laptopy wszystkich marek, niezależnie od tego, czy sprzęt jest jeszcze objęty gwarancją producenta. Sprzęt możesz przynieść osobiście albo wysłać do nas kurierem z dowolnego miejsca w Polsce.
Najczęstsze pytania
Czy prawo do naprawy obejmuje laptopy?
Nie. Obowiązek naprawy dotyczy wyłącznie sprzętu wymienionego w załączniku do dyrektywy, a laptopów ani komputerów stacjonarnych na tej liście nie ma. Komputery mają własne rozporządzenie unijne, ale reguluje ono pobór energii, a nie możliwość naprawy — dlatego nie trafiło do załącznika. Producent laptopa nadal nie ma obowiązku go naprawić po upływie odpowiedzialności sprzedawcy.
Jaki sprzęt komputerowy jest objęty?
Z rzeczy, które spotykamy w serwisie: monitory i telewizory (jako wyświetlacze elektroniczne), serwery i urządzenia do przechowywania danych, a także smartfony i tablety typu slate. Reszta listy to sprzęt AGD, spawarki oraz sprzęt z bateriami do hulajnóg i rowerów elektrycznych.
Czy naprawa przedłuża gwarancję o 12 miesięcy?
Przedłużenie o dwanaście miesięcy dotyczy odpowiedzialności sprzedawcy, czyli rękojmi, i działa wtedy, gdy w ramach reklamacji wybierzesz naprawę zamiast wymiany. Obejmuje wszystkie towary konsumpcyjne, a więc także laptopa. Nie ma natomiast nic wspólnego z naprawą komercyjną zlecaną w serwisie — ta rządzi się warunkami umowy z serwisem.
Czy w Polsce te przepisy już obowiązują?
Termin wdrożenia minął 31 lipca 2026 roku, ale polska ustawa nie została uchwalona — projekt przygotowany przez UOKiK jest wciąż na etapie prac rządowych. W praktyce oznacza to, że konsument nie może na razie powołać się na dyrektywę bezpośrednio wobec producenta czy sprzedawcy. Sądy mają obowiązek wykładać obowiązujące przepisy zgodnie z celem dyrektywy, ale to nie to samo co gotowe roszczenie.
Czy naprawa poza serwisem autoryzowanym pozbawia gwarancji?
Gwarancja producenta jest dobrowolna i to gwarant ustala jej warunki — dyrektywa tego nie zmienia. Wprowadza natomiast dwie ważne zasady dla sprzętu ze swojej listy: producent nie może odmówić naprawy tylko dlatego, że wcześniej naprawiał go ktoś inny, a wmawianie klientowi, że sprzęt jest już nie do naprawy przez wcześniejszą wizytę w niezależnym warsztacie, może być uznane za nieuczciwą praktykę handlową.


